Ezoteryczny Poznań

Zapisków z pysiowych podróży ciąg dalszy. Tym razem również kilkunastogodzinne oczekiwanie na dworcu PKP zmęczyło mnie i moich wspaniałych znacznie. Aktualnie Poznań Główny, dworzec mniej okazały niż Kraków Główny, aczkolwiek też przyjemny.

Dziś wraz z Anią, Martą, Eweliną & Mateuszem po południu wyruszyliśmy z Jarocina, gdyż Jarocin Festiwal, na którym byliśmy dobiegł końca. Czem prędzej udaliśmy do Poznania – tu oczekujemy na przesiadkę. Mogliśmy wyruszyć w dalszą drogę późnym wieczorem. Wybraliśmy jednak pociąg do Lublina, który wyrusza stąd w pół do trzeciej w nocy. Stwierdziliśmy, że dobrze byłoby zwiedzić Poznań, tak zachwalany w całym kraju. Budowany stadion Lecha, Stary Browar, Stare Miasto… Woził nas spontanicznie i zupełnie za darmo tramwaj nr 5, jedynie Jeti posiadał bilet. Cóż, jakoś tak wyszło.

Co sądzę o Poznaniu? Kraków podobał mi się bardzo, Poznań podoba mi się również, może odrobinę mniej, ale jest też na swój sposób niesamowity. Ta stosunkowo wysoka zabudowa, wszechobecne tramwaje, czar miasta – coś czego się nie zapomina. Pomimo kilku niezbyt przyjaznych elementów jak szafka do przechowywania bagażu, na dworcu, która „zjada” monety dwuzłotowe tudzież wcześnie zamykane sklepy z jedzeniem, mieszczące się na dworcu PKP i w okolicach, jest naprawdę miło.

  

Patrzę na dziewczyny (załączone zdjęcie), które bez życia wegetują na krzesełkach poczekalni, Jetiego opartego o gitarę Agaty… Jednym słowem dość śmieszno-pozytywny widok. Co do Agaty to Pysia wraz z Frycem wrócili nad ranem, najwcześniejszym bezpośrednim pociągiem. Podobno bardzo spieszyli się do domu.

Moi drodzy. Te zapiski są nieco chaotyczne, ale w sam raz nadają się do parabolowego kącika podróżniczego. W planach jest podcast z relacją z Jarocin Festiwalu oraz odcinek dotyczący Poznania. Mam nadzieję, że moi mili ochoczo nagrają ze mną ów materiały. Tymczasem żegnam państwa. Pociąg za niecałe dwie godziny, czas zająć się powolnym dobudzaniem towarzystwa.

 
Poznań, 19 lipca 2010

komentarze 4

  • pannaem pisze:

    Jakie zgony, haha. Z kolei ja pewnie mówię w tym momencie coś w stylu „Koras, nie rób zdjęć”.
    Poznań jest miastem fantastycznym i niesamowitym, w którym „nawet plakaty do kina są fajniejsze”, a Księżyc świeci jaśniej i bardziej tajemniczo.
    Oczywiście, mimo zmęczenia, chyba wszyscy stwierdziliśmy, że miasto ma w sobie „to coś” i wracając do naszego ukochanego (lub nie) Lublina byliśmy nieco rozczarowani zwyczajnością naszego codziennego otoczenia.

    (przekaz dla Jetiego: owe koziołki, które chcieliśmy zobaczyć wyskakują zawsze o pełnej godzinie, przynajmniej tak twierdzi moja, niegdyś tam studiująca, mama^^)

  • Agata pisze:

    Po peirwsze to nie ma bezposredniego pociagu do Lublina z Jarocina , a po dwa jakbys Graba słuchał to byś wiedział dlaczego wróciliśmy.

  • […] blondyn i ciemnowłosy Jeti. Wspomnienia z Jarocina, rozmowy o Poznaniu, coś o naszej świeżej miłości to tego miasta. Szczypta Krakowa, do którego przeprowadzam się […]

  • Kocham Poznań! przyjedźcie kiedyś to was oprowadzimy porządnie po miejscach które warto zwiedzić, a nie po syfiastym PKP, gdzie nawet KFC jest do dupy :D

Wpisz komentarz

Twój adres pozostanie ukryty. Pola wymagane zostały oznaczone *