Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony świat.

–Michaił Bułhakow

Nocne rozkminy

Nocne rozkminy są najlepsze. Szczególnie sprzyja im bezsenność i tęże nakręcają, nawet jeśli w początkowej fazie jesteśmy całkiem senni. Wybitnie sprzyja im łuna słońca, które powoli zmienia kolor nieba z czarnego jak smoła na blady z odcieniami pomarańczu na horyzoncie, który zwiastuje coraz mniej odległy w czasie, choć nadal daleki wschód. Szczytem marzeń jest wówczas zaszyć się na jakimś wzgórzu i zająć dobrą pozycję, by powitać za półtorej godziny dzień. Zwykle jednak wystarczy pocieszenie się smakiem papierosa i bladym wyobrażeniem, że palimy tegoż na wzgórzu jakiegoś pustkowia, oczekując wschodu.

Kiedyś już poszukiwałem, z sukcesem, wschodu, z grupą bliskich mi osób, jednak prawdziwa intymna zapowiedź brzasku winna być moim zdaniem przeżywana w samotności. Zwykle i tak wszyscy naruszający tę świętość słodko pochrapują w łóżkach. Co jest jeszcze do dodania to to, że papieros na wzgórzu powinien być co najmniej analogowy, w dobie papierosów elektronicznych, a bardzo kuszący wydać się może dodatek marysi, choć nie bądźmy takimi idealistami. Mężczyzna zapłacze ze szczęścia, gdy posiada zwykłego, tytoniowego skręta i dwa zimne browarki i nie będzie szukał dziury w całym, gdy już wybierze się na poszukiwanie nowego dnia. Jeśli chodzi o naturę muzyczną, szum wiatru i śpiewy pierwszych ptaków będą lepsze niż zabranie na przygodę iPod’a.

Zwykle takie przygody marzą się, gdy znajdzie się człowiek blisko swoich umiłowanych, nieskażonych cywilizacją miejsc, a nie ma nikogo, kto mógłby przeszkodzić w snuciu rozkminy. Zwykle rozkmina, która mogłaby być przez naturę pogłębiona, cieszy się sama sobą i wystarcza snucie jej, będąc otulonym kocykiem i leżąc w łóżku, bądź co bardziej sprzyjające tejże, spędzanie nocnych godzin na balkonie, ewentualnie przed domem. Trudno jednak dziś porwać się na przygodę i poszukać pierwszych promieni słońca, dzierżąc najwspanialszy wynalazek ludzkości zwany papieroskiem. Czy mi trudno? Nie, ale rzadko mam ochotę to naprawdę zrobić, a źle prowadzona rozkmina często zostaje sprowadzona przez logikę na mielizny romantyzmu. Jeśli jednak rozkmina zostanie przypieczętowana pierwszymi promieniami słońca, może powstać np. płyta Out of Season Beth Gibbons & Rustin Man (Beth Gibbons, wokalistka zespołu Portishead), czy doskonała powieść Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata. Proszę nie pytać skąd wiem, że właśnie taka rozkmina przyczyniła się do powstania dwóch powyższych dzieł. Nie wiem tego, ale jestem jednocześnie przekonany, że tak było.

A teraz zamiast tracić czas na rozkminy o rozkminach zalecam ponowne przeczytane Mistrza i Małgorzaty. Ponowne, bo każdy człowiek już tę książkę czytał i nie dopuszczę myśli, że może być inaczej. Świat jest sprawiedliwy, taką mam nadzieję i za nieznajomość tego dzieła winno się karać srogo. Warto jest dodać myślom skrzydeł i znaleźć pagórek, gdzie przeczekamy ostatnią godzinę do wchodu słońca. Jest to środek konieczny do dalszego prowadzenia rozkminy, półśrodki jak papierosy czy kartka papieru znajdą się same.

Brak komentarzy

Wpisz komentarz

Twój adres pozostanie ukryty. Pola wymagane zostały oznaczone *